{jcomments on}

.Wczoraj w niedzielę 23 października będąc u babci mieszkającej 300 metrów od rzeki Nidy postanowiłem ok godz 15;30 przejść się za okoniem. Za cel wybrałem 3 zakola ze stojącą wodą w odległości od siebie ok 500 metrów.

Dochodzę do pierwszego zakola i niestety jest obstawione przez dwóch wędkarzy trzema żywcówkami i jedną gruntówką. Pytam o efekty i mówią ze od 2 godz nic się nie dzieję. Trochę zawiedziony bo wiem że tam okonie są na pewno idę na kolejne zakole ale tam nie mam pewności o tym czy są tam Garbate.< Po 3 minutach jestem na miejscu , kilkanaście rzutów nie daje efektu i idę na ostatnie trzecie największe zakole w które okonie wchodzą ale mam przeczucie ze trochę jeszcze za wcześnie. W zeszłym roku połapałem tam okoni ale w połowie listopada. Łowię tam około 40 minut i jest słabiutko 4 króciutkie pasiaki po ok 15 cm. Zniesmaczony tymi wynikami przypominam sobie że w górę rzeki od tego miejsca jest kilka dołków nie zastanawiam się długo idę tam.

Po 10 minutach jestem przy pierwszym dołku woda ma tam około 1,5 metra i pod samym brzegiem prawie stoi. Na końcu wędki założone jest kopytko 3,5 cm relaxa perła z czarnym grzbietem i 2 gramowy jig. Pierwszy rzut 2 podbicia i mocne uderzenie zacinam , i ryba na hamulcu wychodzi w nurt muruje do dna , myślę sobie ładny szczupak ,boję się żeby nie obciął. ale ku mojemu zdziwieniu widzę w wodzie paski OKOŃ i to jaki , ciężko mi go podebrać w nurcie ale za moment jest w mojej dłoni piękny garbus jak się okazało 32 cm. Następny rzut w to samo miejsce i znowu mocny strzał zacięcie i to samo ryba idzie na hamulcu w główny nurt nie chce jej trzymać na siłę żeby nie spadła , walka jest piękna mój kijek okoniowy gnie się w po samą wodę mija dłuższa chwila zanim podciągam moją zdobycz do powierzchni to okoń ale jeszcze większy serce mi mocniej biję bo na spinning takiego jeszcze nie złapałem , dobrze się zaciął więc nie mógł spaść za chwile jest na brzegu piękny Garbus miarka pokazuje 35 cm. Potem łowię jeszcze w kilku miejscach ale nie mam nawet pobicia i wracam do domu.

Jestem bardzo szczęśliwy nie spodziewałem się na rzece takich okoni zawsze wolę łowić w zakolach bądź starorzeczach a tu na rzece takie wyniki.

23102011062_2011-10-29.jpg

23102011061_2011-10-29.jpg

23102011059_2011-10-29.jpg

23102011053_2011-10-29.jpg

Wczoraj w niedzielę 23 października będąc u babci mieszkającej 300 metrów od rzeki Nidy postanowiłem ok godz 15;30 przejść się za okoniem. Za cel wybrałem 3 zakola ze stojącą wodą w odległości od siebie ok 500 metrów.

Dochodzę do pierwszego zakola i niestety jest obstawione przez dwóch wędkarzy trzema żywcówkami i jedną gruntówką. Pytam o efekty i mówią ze od 2 godz nic się nie dzieję. Trochę zawiedziony bo wiem że tam okonie są na pewno idę na kolejne zakole ale tam nie mam pewności o tym czy są tam Garbate.
Po 3 minutach jestem na miejscu , kilkanaście rzutów nie daje efektu i idę na ostatnie trzecie największe zakole w które okonie wchodzą ale mam przeczucie ze trochę jeszcze za wcześnie. W zeszłym roku połapałem tam okoni ale w połowie listopada. Łowię tam około 40 minut i jest słabiutko 4 króciutkie pasiaki po ok 15 cm. Zniesmaczony tymi wynikami przypominam sobie że w górę rzeki od tego miejsca jest kilka dołków nie zastanawiam się długo idę tam.

Po 10 minutach jestem przy pierwszym dołku woda ma tam około 1,5 metra i pod samym brzegiem prawie stoi. Na końcu wędki założone jest kopytko 3,5 cm relaxa perła z czarnym grzbietem i 2 gramowy jig. Pierwszy rzut 2 podbicia i mocne uderzenie zacinam , i ryba na hamulcu wychodzi w nurt muruje do dna , myślę sobie ładny szczupak ,boję się żeby nie obciął. ale ku mojemu zdziwieniu widzę w wodzie paski OKOŃ i to jaki , ciężko mi go podebrać w nurcie ale za moment jest w mojej dłoni piękny garbus jak się okazało 32 cm. Następny rzut w to samo miejsce i znowu mocny strzał zacięcie i to samo ryba idzie na hamulcu w główny nurt nie chce jej trzymać na siłę żeby nie spadła , walka jest piękna mój kijek okoniowy gnie się w po samą wodę mija dłuższa chwila zanim podciągam moją zdobycz do powierzchni to okoń ale jeszcze większy serce mi mocniej biję bo na spinning takiego jeszcze nie złapałem , dobrze się zaciął więc nie mógł spaść za chwile jest na brzegu piękny Garbus miarka pokazuje 35 cm. Potem łowię jeszcze w kilku miejscach ale nie mam nawet pobicia i wracam do domu.

Jestem bardzo szczęśliwy nie spodziewałem się na rzece takich okoni zawsze wolę łowić w zakolach bądź starorzeczach a tu na rzece takie wyniki Jest to mój artykuł zamieszczony na wedkuje.pl
WP. www.wedkuje.pl/wedkarstwo,okonie-z-rzeki,38551

Łukasz Cieśla
Jędrzejów