Pierwsze to moje „opowiadanie” toteż przywitam się na wstępie serdecznie.Po przeczytaniu kilku Waszych artykułów o pstrągach, kleniach i jaziach, nie usiedziałem w domu i musiałem zrobić wszystko by wyskoczyć choć na chwilkę nad wodę.

Zona ukochana pozwolenia udzieliła, toteż zaraz po uśpieniu juniora (2 latka i 4 miesiące) o godzinie 15.00 wskoczyłem w auto i pognałem na rzeczkę wpadającą do zbiornika w Starej Kuźnicy, Młynkowską.Rok temu uwiesił się tam mały szczupaczek na twisterka a wiosną widziałem ładne klenie wygrzewające się na słonku..totalnie zlewając moją obecność….spin Jaxon perseus 17g ze skróconym dolnikiem (uwielbiam ten kijek), młynek Spro Nova 720 i żyła 0,14…Na dzień dobry główka 1g gamakatsu i twisterek motor oil…..Rzut z kilku metrów w ujscie rzeki – patyk, rzut, patyk…co sie dzieje Zdziwienie Podchodze bliżej – stan wody jakies 30-40cm i od groma gałęzi… Cóż, ide dalej w góre rzeki czesząc wode twisterkiem i nagle pukniecie, za drzewkiem, tam gdzie powinno być najglebiej (czyli jakies 50-60cm) A tu zza pleców – I co? Biorą pstrągi?  Zawał… Starszy pan z wielkim psem malamutem …poinformował mnie ze pstrągi jeszcze sa ale niewiele ich zostało…i poszedł w góre rzeki…centralnie nad brzegiem….Dezaprobata Myslę sobie..no nić..rybki juz pewnie czmychły, to przespacerujmy sie chociaż.Jakies 200metrów wyżej tama zrobiona przez bobry skutecznie obniżyła poziom wody, ale gałęzie były wszedzie..

 

 

 

tu najgłębsze miejsce na powalonym drzewem, oczywiście obrzucane przed fotografowaniemPuszcza oczko

 

[na ostatnim zdjeciu w oddali już zbiornik a Starej Kuźnicy

 

Zrobiło sie zimno, godzina 17.30, prawie wyczerpanym aparatem zrobiłem kilka zdjęć tej zagałęzionej rzeczki i wróciłem do auta. Na zbiorniku kolega lapiacy na spławik trafił kilka krótkich jazi…ale zadowolony nie był bo wiatr, zimno itp…

 

Mimo braku ryby i zmarzniętych uszu- wypad udany.

 

foty robione telefonem dlatego jakość nie powala