Rosnąc w siły i powagę, potok opuszcza skalną scenerię. Stoki doliny oddalają się teraz od niego przynajmniej z jednej strony, pną się w górę łagodniej, przechodzą miękko w kopulaste wzniesienia pokryte aż do szczytów połoniną lub lasem, w którym pierwszeństwo obejmuje jodła w towarzystwie buków i jaworów. Potok stał się teraz niewątpliwie rzeką. Skończyły się wodospady, coraz rzadziej szumią szypoty; wyraźniej zarysowuje się wklęsłość wysłanego drobniejszymi otoczakami i grubym żwirem koryta. Dno stabilizuje się, woda nad nim jest znacznie głębsza. W taki sposób kraina pstrąga przechodzi w krainę lipienia.

Co właściwie zmieniło się w rzece, że ten jej etap schodzenia w dół trzeba wyodrębnić? Woda wszak toczy się tu ciągle bystro, ciągle jest wspaniale czysta i pewnie też dobrze natleniona; z zasady dość chłodna, nawet latem, nie pokrywa się lodem w okresie zimy. Pozornie więc zmiany nieznaczne, a jednak musiały sięgnąć gdzieś głęboko, w samą istotę wodnych strug, skoro np. pstrąg potokowy staje się tutaj coraz rzadszy i w końcu zanika. Przyczyna zjawiska tkwi m.in. w tym, co nazwiemy odmiennością cieplnej charakterystyki dwu sąsiednich pięter rzeki. Otóż woda w poprzedniej krainie nie podgrzewała się powyżej i 6-18°C, teraz potrafi osiągać i 20°C. Różnica niewielka, a konsekwencje są zasadnicze: w temperaturze powyżej 18°C pstrąg potokowy wydatnie osłabia żerowanie. Jest mu za ciepło, a przecież liczą się także chłodolubne wymagania ikry i wycieru.

Za ptasi herb nowej krainy możemy przyjąć mieniącego się jak turkus zimorodka, zresztą równie często spotykanego w krainie pstrąga. Poluje on na małe rybki techniką rybitwy. Ułatwia mu to głębsza już woda, po której wędkarz może jeszcze swobodnie brodzić w wysokich wodę-rach.

W rzece, często obrzeżonej zwartą szytą drzew i krzewów, jest sporo zakoli, wiele zwałów pni zgromadzonych przez powodzie. W spokojniej­szych zakątkach koryta mogą wreszcie odkładać się, w sposób względ­nie stały, ławice drobnego piasku przemieszanego z mułem. Wykorzy­stują je, wstępujące po raz pierwszy w rzekę, rośliny kwiatowe, jak rukiew wodna lub jeżogłówka gałęzista (rys. 2). W cieplej­szej wodzie występuje więcej roślin niższych, pokrywających galareto­watą warstewką kamienie dna. W ślad za bogatszym światem roślin rozwija się świat zwierząt: charakterystyczne dla krainy gatunki chruś­cików, jętek, kiełży lubiących czystą wodę, pierwsze małże, być może także raki szlachetne oraz bytujące w piaszczystym dnie minogi strumie­niowe.

We właściwym dla tej krainy zespole gatunkowym ryb zwraca uwagę lipień  – następca pstrąga strumieniowego w jego przewodniej roli. Porównując obie ryby, choćby ich sylwetki, doznajemy uczucia zaskoczenia. Oto mimo stosunkowo niewielkich zmian, jakie zaszły w środowisku, dotychczasowego gospodarza rzeki – krępego jak spęczniałe wrzeciono, dzikiego i namiętnie drapieżnego pstrąga zastąpiła ryba o ileż łagodniejsza w sposobie bycia, delikatniejsza w budowie, wręcz pełna wdzięku, z pięknie skrojoną i mieniącą się płetwą grzbietową. Wykwintny słabeusz? Nie, lipień to dzielny pływak z bystrej rzeki, a jeżeli pozwala sobie na rysy miękkości, to dzięki warsztatowi przyrody, która raz jeszcze funkcjonalną sprawność swego dzieła umiała połączyć z jego wytworną estetyką. Czy jednak nasz bohater, przy całej swej wprost zawodniczej sprawności nie zapowiada, że już niedługo, gdy tylko rzeka zwolni swój bieg, skończy się obszar prawdziwej dzielności, a zacznie kraina sybarytów?

Lipieniowi towarzyszy zespół gatunkowy w składzie: brzanka, świnka, kleń, jelec, piekielnica, kiełb i miętus, z ryb nierodzimych – także pstrąg tęczowy. Łatwo się domyślić wspól­nych zespołowi potrzeb środowiskowych. W tabeli 1 zasygnalizowano jego zgodnie wysokie zapotrzebowanie na tlen. Tabela ta zresztą unaocznia prawie identyczność właściwych dla krain zespołów gatunko­wych ryb z grupami formowanymi przez zbliżone potrzeby tlenowe, co już jest dla nas oczywiste w odniesieniu do zespołów pstrąga oraz lipienia (bez pstrąga tęczowego, babki i uklei), a co można przewidzieć dla dwu następnych krain. Potwierdza się więc wcześniejsze spostrzeżenie, że poziom natlenienia wody w rzece stanowi przynajmniej jedną z zasad kojarzenia wielogatunkowych zespołów jej mieszkańców.

Inna zasada krainowego powinowactwa wynika z podobieństwa potrzeb rozrodczych. Zauważmy np., że prawie wszystkie gatunki krainy lipienia, a ściślej gatunki charakterystyczne i właściwe dla tej krainy, odbywają tarło tylko w wodzie bieżącej i koniecznie nad twardym, pozbawionym roślinnego podłoża dnem. Krainowe podobieństwo nie wyklucza różnic, które w pewnych warunkach umożliwiają jakby podział zespołu na podzespoły, czyli grupy siedliskowe. W rezultacie niektóre gatunki trwają przy sobie dość wiernie, dzieląc dolę i niedolę w wybranych fragmentach rzeki; inne zaś tracą poczucie więzi i odchodzą, rozmieszczają się inaczej, grupują odmiennie.

Gdzie leży przyczyna” tego zjawiska występującego zapewne i w innych krainach? Jedną z nich jest niejednakowa tolerancja gatunków na odchylenia w warunkach środowiskowych. Na przykład: lipień poza swoim światem ginie, brzanka przenika jeszcze w krainę brzany, natomiast świnkę, klenia, jelca i miętusa spotykamy nawet w krainie leszcza. Jednak i te gatunki, mimo swego „kosmopolityzmu” znalazłszy się na „obczyźnie”, tj. poza najwłaściwszą im krainą, zawsze będą szukały siedlisk najbardziej zbliżonych do krainy macierzystej i tam trzymały się w większych skupiskach.