Mówiłem już o tym, że szybkość rozchodzenia się dźwięku w wodzie jest pięciokrotnie większa aniżeli w powietrzu. Zarówno łódź na wodzie, jak i stanowisko na brzegu ma bezpośrednie połączenie z ośrodkiem przenoszenia dźwięków, czyli z wodą. A zatem wszelkie hałasy, np. stukanie, wywołują u ryb reakcję ucieczki, instynkt bowiem nakazuje im chronić się daleko od źródła hałasu.

Płoć, leszcz, karp czy lin ratują się gwałtowną ucieczką, gdy hałasy pochodzą z brzegu, a tym bardziej z łodzi. Szczęk metalowych przedmiotów w łodzi w czasie bezwietrznej pogody roznosi się w powietrzu daleko, a w wodzie, pięciokrotnie spotęgowany, może wystraszyć stada ryb z całej zatoki na wiele godzin.

Nieostrożne zachowanie się na łowisku wyklucza szanse złowienia dużej sztuki, a zwłaszcza przed świtem. Wybierając się na liny czy leszcze, musimy znaleźć się na łowisku co najmniej na dwie godziny przed zamierzonym wędkowaniem. Łódź należy dobrze ukryć wśród oczeretów, mniej więcej w odległości 8 m od zanęconego uprzednio łowiska. Takie usytuowanie się gwarantuje złowienie dużych sztuk. Nie warto używać metalowych sadzyków i innych przedmiotów (np. blaszane pudełka), które mogą być źródłem hałasów. Nóż lub nożycz­ki trzeba przymocować do pasa lub kieszeni. Dolniki wędek do połowy łodzi powinny być uzbrojone w gumowe nasadki. Burtę łodzi w miej­scu opierania wędek dobrze jest pokryć starą oponą rowerową. Zabezpiecza to wędziska przed ześlizgiwaniem się i tłumi wszelkie hałasy związane z opieraniem ich o burtę. Specjalne metalowe imadła uchwyty przykręcane do burty również zabezpieczamy gumą lub taśmą izolacyjną. W wielu krajach nowoczesnego wędkarstwa dziś już nie używa się ubiorów ortalionowych, gdyż ich szelest jest zbyt irytujący dla wędkujących osób. Jak już wspomniałem, ani mowa ludzka, ani muzyka nie są dosłyszalne przez ryby.

Osobne zagadnienie – to opuszczanie kotwicy. Niewielu wędkarzy wie, co się dzieje w wodzie, gdy kotwica uderza z impetem w dno. Wówczas kłęby cząstek mułu wzbijają się nad dnem w górę wody mącąc ją i wystraszając z niej ryby, które ucieczką ratują się przed zanieczyszczeniem skrzeli. A więc kotwice należy opuszczać bardzo ostrożnie. Długość wypuszczonej liny kotwicznej powinna być trzy­krotnie większa od głębokości łowiska. Gwarantuje to należyte zako­twiczenie łodzi.

Zmiana łowiska i wpływanie na nowe, to oddzielne zagadnienie. Pamiętajmy, że nie wolno pływać po łowisku. Po wejściu w jego strefę. należy spłynąć z falą, natomiast w czasie całkowitej ciszy podpływać cichutko i dokładnie obliczać odległość, jaką należy przebyć bez uderzenia wiosłami.